Jak często i jaką ilość kremu z filtrem SPF powinnyśmy stosować?

Bardzo prosta zasada: 5 g kremu czyli… aż 1 łyżeczka od herbaty na obszar twarzy szyi i dekoltu.

Pamiętajmy, że twarz to również uszy i tył szyi. Szczególnie powinny o tych obszarach pamiętać osoby noszące krótkie włosy, odsłaniające kark i uszy.

Co do częstości stosowania, to minimum 2 razy dziennie w warunkach “miejskich” i co 2-3 godziny w okresie wakacyjnym (np. na plaży). Ja osobiście, na co dzień w warunkach miejskich, stosuję dodatkowo filtr mineralny, łatwy do aplikacji, w postaci pudru z pędzlem – firmy Colourscience. Najczęściej używam go, na szybko, stojąc na światłach, jadąc samochodem 🙂

Warto przypomnieć, że jadąc samochodem, nawet przy zamkniętych oknach, nie jesteśmy do końca chronieni przed promieniowaniem UV. Szkło nie przepuszcza promieniowania UVB, przednie szyby samochodów są specjalnie przygotowywane przez producentów samochodów do blokowania także promieniowania UVA Szyby boczne i tylna już niestety nie. Pamiętajmy, szczególnie wybierając się na dłuższe, weekendowe wyjazdy, o stosowaniu ochrony przeciwsłonecznej. Mówiąc o długich (i nie tylko) podróżach samochodem, posmarujmy też grzbiety dłoni, one są tak samo jak twarz wystawione na słońce.

Oczywiście, stosowanie kremów z filtrami UV nie zwalnia nas z obowiązku chronienia się w inny sposób, czyli kapelusz z szerokim rondem dla kobiet – osłaniający twarz i delikatny rejon szyi, karku i dekoltu, czapeczki z daszkiem, okulary przeciwsłoneczne z filtrem UV, im większe szkła tym lepiej. Im bardziej zabudowane po bokach, tym też lepiej. Cieńsze boki okularów – typu „Ray-Ban”, nie do końca chronią delikatną skórę okolicy oka. Inna, większa częstotliwość stosowania produktów z filtrami UV, powinna być wprowadzona, gdy więcej się pocimy np. podczas biegania czy jazdy na rowerze. Pot będzie wymywał filtr tak samo jak woda. Po każdym wyjściu z wody, morze , jeziora też powtórnie nakładamy krem z filtrem. Jeśli chodzi o typowe sporty wodne to tutaj zdecydowanie przewagę mają filtry fizyczne. Kto nie zna kolorowych lub białych”zinc stickow”?

Ale to temat na zupełnie nowy post, który opublikuje już wkrótce… 🙂

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

Rodzaje filtrów UV, filtry chemiczne kontra filtry fizyczne, jak wybrać najlepszy dla siebie?

W aptekach i sklepach znajdujemy dziesiątki różnych produktów. Generalnie rzecz biorąc, filtry dzielą się na filtry chemiczne i filtry fizyczne. Różnią się one przede wszystkim mechanizmem działania w skórze.

Filtry chemiczne – przenikają w głąb skóry, gdzie wchodzą w reakcje chemiczne i w ten sposób chronią przed promieniowaniem UV. Dlatego też, aby zaczęły nas chronić potrzebny jest czas , około 15-20 minut od ich aplikacji na skórze.

Filtry fizyczne – to tlenki Cynku lub Tytanu. Pozostają one na powierzchni skóry, a ich działanie to działanie czysto fizyczne. Nanocząsteczka filtru odbija od siebie promieniowanie UV , nie pozwalając wniknąć w skórę.

Zarówno filtry chemiczne jak i fizyczne dobrze chronią nas przed UVB. Jeśli chodzi natomiast o ochronę przed promieniowaniem UVA, tutaj ogólnie mówiąc, przewagę mają filtry fizyczne, czyli produkty z tlenkiem cynku i tlenkiem tytanu. Jakkolwiek są też filtry chemiczne np: avobenzon, który dobrze chroni przed UVA także. Wiele firm wprowadziło tzw filtry hybrydowe, czyli produkty zawierające zarówno filtry chemiczne jak i fizyczne. Wybór odpowiedniego dla siebie produktu to wg. mnie nie tyle kwestia SPF, wyboru pomiędzy filtrami chemicznymi i fizycznymi, a raczej walorami produktu, które nie zniechęcą nas do jego stosowania.

Sami dobrze wiemy, że kosmetyk o przyjemnej konsystencji, ładnie a przynajmniej neutralnie pachnący, nie zostawiający tłustych śladów na twarzy, będziemy używać często i regularnie.Właśnie regularność i częstość smarowania jest kluczowa jeśli chodzi o ochronę przeciwsłoneczną. Ja osobiście staram się wybierać produkty z filtrami fizycznymi, albo mieszane.

Wiele ze składników filtrów chemicznych, między innymi : oksybenzon, octinoxate, to silne, niebiodegradowalne, substancje chemiczne. Są one odpowiedzialne miedzy innymi za znaczne zniszczenia raf koralowych w Australii, Palau, na Keywest- Floryda i na Hawajach. Od 2020 roku Australia wprowadza zakaz używania produktów z tymi substancjami, właśnie żeby chronić jeden z największych naturalnych skarbów: The Great Barrier Reef. Substancje te zakumulowane w oceanie, używane w kremach przez setki tysięcy turystów i plażowiczów, niszczą życie podwodne w tym delikatne koralowce.

W ślad za Austarlią idą USA, stany Floryda i Hawaje, gdzie zakaz zacznie obowiązywać od 2021. Skoro okazało się,że filtry chemiczne nie są przyjazne dla środowiska i innych żywych istot, ja osobiście wolę ich także unikać. Poza tym, woda i ocean to moje żywioły i po prostu nie chcę przyczyniać się do ich zanieczyszczania. Kiedyś używałam produktów LA ROCHE POSEY- seria Anthelios – bardzo ładnie się rozprowadzały, można było stosować na twarz, nawet pod makijaż.

Obecnie bardzo lubię produkty z serii Eclipse- IS CLinical. To produkty zawierające przede wszystkim filtry fizyczne albo mieszane. Tak jak wspomniałam wcześniej, najlepszy filtr to po prostu ten,który będziemy regularnie i z chęcią używać.

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

SPF 10, 30, 50 , +100. … Co oznacza, jak odczytywać oznaczenia na produktach , jaki faktor SPF wybrać.

SPF- czyli Sun Protection Factor.

Zazwyczaj znajdujemy to oznaczenie na produktach z filtrami słonecznymi. Wartości są różne od 5 nawet do +100 .

Co mówi nam SPF?
Jest to tzw wskaźnik poparzenia słonecznego. Dotyczy on tylko promieniowania UVB , nic nie mówi nam o ochronie przed promieniowaniem UVA-odpowiedzialnym za starzenie się skóry i aktywację procesów nowotworowych w skórze.

Jak odczytywać wartości SPF?
Podam to tutaj na przykładach:

SPF 2 – daje nam 50% ochrony p/słonecznej. Obrazowo można, powiedzieć,że jeśli słońce wysyła 100 fotonów promieniowania słonecznego to w głąb naszej skóry przeniknie 50 fotonów.

SPF 10 – daje nam 90% ochronę p/słoneczną. Czyli ze 100 fotonów promieniowania słonecznego w głąb naszej skóry przeniknie 10.

SPF 30 – date nam 97% ochrony Analogicznie , w głąb naszej skóry przenikną 3 fotony promieniowania słonecznego.

SPF 60 natomiast…. da nam 98% ochrony, czyli tylko o 1% więcej niż SPF 30.

Jak widzimy różnice w ochronie są minimalne. Produkty z SPF 30 są w zupełności wystarczające dla optymalnej ochrony. Większe wartości SPF to zabiegi czysto marketingowe. A co ze specjalnymi produktami dla dzieci? One zazwyczaj są droższe, pewnie zawierają mocniejsze filtry, lepsze filtry? Otóż nie, tu płacimy po prostu więcej za kolorowe, ładne opakowanie :), często o mniejszej pojemności.

Może ma to jakiś sens, dziecko tylko swój osobisty produkt i łatwiej daje się przekonać do nie zawsze przyjemnego smarowania. 🙂

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

Niepostrzeżenie zaczęło się lato… a wraz nim bardzo powrócił temat filtrów UV.

Dzisiaj rozpocznę krótką serię na temat filtrów UV. Przez ten i następny tydzień w 4 postach przedstawię obecny stan wiedzy na temat filtrów UV. a także moje prywatne spostrzeżenia i rekomendacje.

Zaczynamy!

Promieniowanie słoneczne dzielimy na UVA i UVB.

UVB to te odpowiedzialne za poparzenia słoneczne, widoczne jako zaczerwienienie skóry po dłuższej ekspozycji na słońce. Promieniowanie UVB przenika do płytszych warstw skóry.

UVA – promieniowanie przenikające do głębszych warstw skóry, To ono w zdecydowanej większości odpowiedzialne jest rozpad kolagenu, elastazę skóry, szybsze starzenie się skóry, a przede wszystkim aktywację procesów nowotworowych w skórze.

Promieniowanie UV promuje powstawanie wolnych rodników, które ogólnie rzecz biorąc uszkadzają DNA komórek skóry.

Oczywiście możemy stosować różne neutralizatory wolnych rodników takie jak Vit C, Vit.E i Vit A- karetinoidy , dysmutazę ponadtlenkową SOD( ona zasługuje na oddzielny wpis, wkrótce dodam:) Stosując filtry słoneczne jesteśmy o jeden krok do przodu. Nie dopuszczając nawet do wytwarzania się uszkadzających komórki wolnych rodników.

Tutaj dygresja: Coraz bardziej rośnie w siłę tzw. ruch antyfiltrowy. Niedobór Vit D3 diagnozowany jest u coraz większej liczby osób. Jak wiemy Vit D3 – kluczowa dla funkcjonowania naszego organizmu pochodzi z trzech źródeł: pożywienia, np: tłuste ryby, suplementacji- czyli przyjmowania witaminy w tabl, kroplach itd oraz syntezy w naszym ciele pod wpływem promieni UV.

Witaminę D3 można suplementować albo pozwolić jej naturalnie wytworzyć się w naszym ciele. Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku rezygnację z filtrów UV!

Oto fakty: Nadmierna ekspozycja na słońce to główna przyczyna nowotworów skóry, w tym czerniaka, 19 na liście najczęściej występujących nowotworów złośliwych na świecie. Dane z 2018 r. 300.000 nowych zdiagnozowanych zachorowań Nadmierna ekspozycja na słońce to główna przyczyna przedwczesnego starzenia się skóry tzw. photoagingu W kwietniu 2018 roku opublikowano w czasopiśmie Nutrients wyniki kolejnego ciekawego badania:” Meeting Vitamin D Requirements in White Caucasians at UK Latitudes: Providing a Choice.”

Dotyczyło ono optymalnej dawki Vit D3 dla mieszkańców UK rasy Kaukaskiej i co za tym idzie czasu ekspozycji na słońce potrzebnej naszym organizmom do wytworzenia i utrzymania przez cały rok tej właśnie dawki. Wyliczona dawka to 25nmol/L aktywnej formy Vit D3- Kalcitriolu Biorąc pod uwagę specyficzne, angielskie warunki klimatyczne ustalono, że wystarczy 9 minut dziennej ekspozycji na słońce w godzinach pomiędzy 12:00-16:00, od Marca do Września aby uzyskać ten właśnie poziom Vit D3 przez cały rok.

Co ciekawe, wystarczy mieć odsłonięte tylko przedramiona, łydki i twarz w miesiącach letnich,- (35%) powierzchni ciała, a w chłodniejszych dłonie i twarz. Jak widać trzeba naprawdę niewiele,żeby nasz organizm dobrze radził sobie z tym co robi najlepiej czyli autoregulacją. Pamiętajmy także, że witamina D3 nie wytworzy się po wizycie w solarium. Nie ulegajmy szkodliwej modzie na niestosowanie filtrów UV. Coraz częściej pojawiające i rozpowszechniane opinie o braku potwierdzonego związku pomiędzy nadmierną ekspozycją na słońce a nowotworami skóry są nieprawdziwe.

Sama bardzo uważnie i często sceptycznie podchodzę do stosowania różnych leków i substancji chemicznych, natomiast jeśli chodzi o ochronę przed słońcem, jestem bardzo konsekwentna i konserwatywna. Żyjemy coraz dłużej. Wiele chorób, również nowotworowych nie było problemem naszych przodków, właśnie dlatego że długość życia była znacznie krótsza.

Chcemy też coraz dłużej dobrze, młodo wyglądać. Młodość skóry na długie lata to odpowiednia ochrona przeciwsłoneczna.

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

Uśmiech – czym jest i do czego służy?

Uśmiech – zdolność wyrażania emocji w odpowiedzi na radość, szczęście, rozbawienie. Uśmiech to też zdolność komunikowania tych wszystkich emocji do otaczających nas osób. Uśmiech to piękna rzecz. Mówi się, że uśmiech rozpromienia twarz. Niestety, niektórzy z nas wcale nie lubią się uśmiechać i to nie tylko dlatego, że nie lubią wyglądu swoich zębów. Niektórzy z nas zauważają, że podczas uśmiechu eksponują nie tylko zęby, ale też za dużo dziąsła, zazwyczaj nad górnymi zębami.

No właśnie, ile to jest za dużo? Przeprowadzono badanie, w którym brali udział lekarze dentyści, chirurdzy plastycy, dermatolodzy i po prostu zwykli ludzie. Wszystko po to, by ustalić estetyczne standardy uśmiechu.

Prawie wszyscy uczestnicy badania byli zgodni, 2 mm lub mniej widocznego dziąsła podczas uśmiechu to naturalny uśmiech. Przy 3-4 mm widocznego podczas uśmiechu dziąsła, zaczęto już je mocniej zauważać. Wszystko ponad 4 mm było już odbierane jako za dużo widocznego dziąsła, czyli uśmiech dziąsłowy – gummy smile.

Mnie, jako lekarzowi medycyny estetycznej i lekarzowi dentyście, ten temat jest szczególnie bliski.

To jeden z tych, które bardzo lubię, czyli interdyscyplinarny, pokazujący jak wiele dziedzin nauk medycznych współpracuje ze sobą w celu uzyskania najlepszych rezultatów. Medycyna estetyczna to nie płaska, jednoznaczna gałąź medycyny. Medycyna w służbie naturalnego piękna to kombinacja i współpraca różnych specjalizacji medycznych. Jak zawsze jednak podstawą jest anatomia, królowa nauk medycznych, która również jest podstawą sztuk pięknych.

Według lekarzy specjalizujących się w medycynie estetycznej #gummysmile dotyczy około 14% kobiet i 7% mężczyzn. Dane te jakkolwiek mogą być inne. My, jako praktykujący lekarze, wiemy tylko o pacjentach, którzy zgłosili się do nas. Wiele osób nie wie, że są możliwości zniwelowania ich problemu. Uśmiech dziąsłowy często utrudnia nam funkcjonowanie w sytuacjach socjalnych, nie jesteśmy tak chętni pięknie wyrażać uśmiechem swoje emocje. Problemem też często jest pozowanie do zdjęć.

Jest wiele przyczyn uśmiechu dziąsłowego #gummysmile:

  • Przyczyny strukturalne, czyli za duża wysokość (długość) kości szczęki. Spowodowana wieloma czynnikami, między innymi nadmiernym rozrostem wyrostka zębodołowego szczęki (części kości szczęki, z której wyrastają zęby) lub za długą częścią przednią szczęki.
  • Zaburzenia w wielkości zębów, stracie zębów itd. Zęby wyrastają z wyrostka zębodołowego szczęki, przebijając się przez dziąsła. Rozwój zębów trwa nieprzerwanie, aż do osiągnięcia wczesnego wieku dorosłego. Dziąsła obkurczają się i stabilizują się na określonym poziomie. Standardowo korona zęba (część zęba widoczna nad dziąsłem) ma długość około 10 mm, a stosunek szerokości do długości korony zęba to 75-85%. Wiele różnych przyczyn, często genetycznych, może powodować zaburzenia długości i szerokości zębów.
  • Zaburzenia w pracy mięśni odpowiadających za podciąganie wargi do góry. Kiedy uśmiechamy się, mięśnie podciągają wargę górną około 6-8 mm od pozycji spoczynkowej. Jeśli mięśnie są hiperaktywne, to podczas uśmiechu eksponowany jest większy obszar dziąsła.

Tak jak wiele jest przyczyn uśmiechu dziąsłowego, tak też wiele jest metod jego korekcji. Od operacji ortognatycznych, polegających na repozycji i skróceniu nadmiernie wysuniętej kości szczęki, przez leczenie ortodontyczne, chirurgię periodontologiczną np: wydłużenie koron zębów i odsunięcie linii dziąseł. Nadmierną aktywność ust koryguje się podając toksynę botulinową #botox. W niektórych przypadkach można chirurgicznie zmienić przyczepy mięśni odpowiedzialnych za nadmierne ruchy wargi górnej.

Medycyna estetyczna, a konkretnie podanie toksyny botulinowej w odpowiednie mięśnie, najlepsze efekty daje wtedy, gdy przyczyną uśmiechu dziąsłowego jest nadmierna aktywność mięśni. Generalnie rzecz biorąc toksynę podaje się w ściśle określone punkty na twarzy, powodując czasową relaksację mięśni odpowiedzialnych za podciąganie wargi do góry podczas uśmiechu. Zrelaksowane mięśnie nie pracują ze swoją normalną siłą, co daje efekt delikatnego nachodzenia wargi na zęby, Efekty zabiegu zaczynają być widoczne po 3-4 dniach i utrzymują się 3-4 miesiące.

Dolna część twarzy to bardzo skomplikowany zabiegowo obszar. O ile korekta zmarszczek na czole i kurzych łapek to stosunkowo proste, nie obarczone dużym ryzykiem powikłań zabiegi, to te z użyciem toksyny botulinowej wokół ust wymagają dużej precyzji i dogłębnej wiedzy anatomicznej. Mięśnie w tej okolicy są mniejsze, nakładają się na siebie warstwowo i pod różnym kątem. Inne są też ich wektory/ kierunki działania. Główne mięśnie uczestniczące w podciąganiu wargi górnej podczas uśmiechu to:

 

  • mięsień dźwigacz wargi górnej,
  • mięsień dźwigacz wargi górnej i skrzydełka nosa,
  • mięsień jarzmowy mniejszy, odpowiedzialne są za pociąganie do góry innej części wargi. Tylko precyzyjne podanie toksyny botulinowej, na odpowiednią głębokość i w odpowiednie punkty, pozwala na osiągnięcie satysfakcjonujących rezultatów bez ryzyka niechcianych niespodzianek np: tzw. uśmiechu Jokera.

U pacjentki na zdjęciu podałam toksynę botulinową w pkt YONSAI 🙂 efekt widoczny na zdjęciu – po 4 dniach od zabiegu. Zmiana koloru ust to już efekt szminki pacjentki;)

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

 

Medycyna estetyczna – przewodnik dla początkujących

Przewodnik po zabiegach medycyny estetycznej dla początkujących, pierwsze wypełniacze, pierwsze zabiegi – na co zwrócić uwagę i jak wybrać najlepiej.

Dzisiaj poruszę temat pacjentów, mających pierwszy raz kontakt z zabiegami, między innymi wypełniaczami – kwasem hialuronowym i toksyną botulinową.

Które produkty i zabiegi są najlepsze na start?

Zaczynając, rób to metodą małych kroczków. Zacznij od czegoś drobnego, np. od toksyny botulinowej na obszar glabelli (lwia zmarszczka) lub kurzych łapek. Unikaj zmarszczek poprzecznych czoła i generalnie dolnej części twarzy aż do momentu, gdy zbudujesz zaufanie do swojego lekarza.

Wypełniacze:
Zacznij od JEDNEJ strzykawki, bardziej miękkiego, plastycznego wypełniacza, szczególnie jeśli jesteś szczupłą osobą o delikatnej twarzy. Zazwyczaj tzw. pierwszorazowe pacjentki zgłaszają się z pogłębiającymi się liniami biegnącymi od nosa do kącików ust – bruzdami nosowo-wargowymi. W takich przypadkach sprawdzają się delikatne, bardziej miękkie wypełniacze (produkty) np: Croma Syphia Filler, Restylane Fine Lines lub Restylane.

Są to produkty bezpieczne w rękach doświadczonego lekarza. Zacznij od 1 strzykawki produktu. Pamiętaj, że ostateczny efekt zabiegu widoczny będzie po około 2 tygodniach, kiedy to kwas hialuronowy “osiądzie” w tkankach. Po zabiegu mogą pojawić się siniaki, jednak w sytuacji, gdy siniak jest duży lub bardzo bolesny, szczególnie biegnący w górę, do nosa, skontaktuj się jak najszybciej z lekarzem wykonującym zabieg.

Kwasy hialuronowe o delikatnym sieciowaniu (bardziej miękkie i plastyczne) łatwo można rozpuścić (rozsieciować) za pomocą specjalnego enzymu – hialuronidazy. Grubsze, bardziej twarde wypełniacze nie są najlepszym rozwiązaniem dla młodych, szczupłych pacjentów.

Jeśli chcesz wymodelować, powiększyć usta, też polecam zrobić to preparatem delikatnym, w zależności od efektu, jaki chcesz uzyskać, a przede wszystkich od warunków anatomicznych Twojej twarzy (jakie masz proporcje twarzy, wielkość wyjściową ust itd.) Pamiętaj, że usta, które wyglądają dobrze na modelce z Instagrama, blogerce, aktorce, a nawet najbliższej przyjaciółce, nie muszą koniecznie wyglądać tak samo dobrze na Twojej twarzy. Nasze położenie geograficzne warunkuje specyficzny kształt i wielkość ust. Usta, które są dominującym elementem twarzy, będą wyglądać sztucznie przy naszej urodzie.

Polecam także nie stosować więcej niż 1 ampułkę podczas jednego zabiegu. Swoim pacjentkom pierwszorazowym zalecam nawet rozłożenie tej 1 ampułki na dwie wizyty. Bardzo rzadko zużywam całą w trakcie jednej aplikacji. Tutaj też kwas hialuronowy układa się do około 2 tygodni. Lepiej dla uzyskania bezpiecznego efektu i ewentualnej korekty przyjść raz jeszcze, szczególnie, jeśli robisz zabieg po raz pierwszy.

Czy jest to bardziej uciążliwe? Dla pacjenta- oczywiście- kolejna wizyta, kolejne ryzyko siniaków itd. Dla lekarza? Jak najbardziej – dodatkowa nieodpłatna wizyta, poświęcony czas itd. Czy jest to z korzyścią dla pacjenta i lekarza? Bez najmniejszej wątpliwości. Pozwala to po pierwsze Tobie – oswoić się z nową wielkością, kształtem ust, oswoić się z lekarzem; lekarzowi – poznać Twoje potrzeby i preferencje, monitorować efekty i w razie potrzeby wykonać korekty.

Jeśli chcesz znacznie powiększyć usta, np. gdy Twoje są niewspółmiernie małe, rób to etapami. Pamiętaj, że kwas hialuronowy ma właściwości, dzięki którym odbudowuje się czerwień wargowa, tak więc działa długo po podaniu. Pamiętaj też, że usta mają ograniczoną pojemność.

A co jeśli lekarz, do którego się zgłosiłaś, nie pracuje na produktach, którymi jesteś zainteresowana i nie posiada ich w swojej ofercie?

Wiele osób zanim zgłosi się na zabieg, przez długi czas dojrzewa do tej decyzji. Pyta przyjaciół, znajomych, którzy mieli już wcześniej wykonywane zabiegi, a przede wszystkim robi reaserch online. Internet jest źródłem różnych informacji. Co chwila pojawiają się nowe preparaty i technologie. Trudno w tym gąszczu, często stricte marketingowych informacji, wyłapać te, które są istotne.

Według mnie najważniejsze jest BEZPIECZEŃSTWO. Produkty kwasu hialuronowego kilku wiodących na rynku pod względem bezpieczeństwa i jakości produktu, tak kilku, można znaleźć pewnie ponad 100 różnych kwasów hialuronowych ale firmy z dobrą historią preparatów, bez powikłań wynikających ze słabej jakości preparatów, firmy o których otwarcie rozmawiają lekarze to max 10. Produkty te są podobne do siebie. Można to porównać do różnych odmian jabłek od dobrego dostawcy z zaufanej plantacji. Różnią się one od siebie masą cząsteczkową, stopniem i metodą usieciowania, plastycznością, stopniem utrzymywania, przyciągania wody, zdolnościami liftingującymi i wypełniającymi. Tyle na to nauka. Dopasowanie odpowiedniego produktu do Twoich indywidualnych, wyjątkowych potrzeb, uwzględniających Twój wiek, strukturę skóry, rysy twarzy i oczekiwany efekt, to inna sprawa. Cała sztuka polega na zauważeniu i zrozumieniu indywidualnego piękna każdej twarzy i podkreśleniu go. Według mnie nie jest sztuką wykreowanie zupełnie innej twarzy.

Jeszcze kilka, moim zdaniem przydatnych rad dla nowicjuszy;)

Zanim zdecydujesz się na zabieg, zasięgnij języka u lekarzy innych specjalności i osób z branży. Podpytaj przyjaciół, którzy wyglądają świetnie i masz do nich zaufanie. Poproś Twojego fryzjera o polecenie kliniki lub zabiegu, który szczególnie lubią jego klienci. Tak, fryzjerzy to skarbnica informacji:) Postaraj się nie polegać tylko na wyszukiwarce Google i nie daj skusić się tylko ceną na portalach z super okazjami.

Umów się na 2-3 konsultacje u różnych lekarzy, w różnych klinikach. Zwróć uwagę na to, jak wygląda miejsce, a przede wszystkim na profesjonalizm. Jeśli od początku czujesz, że jest coś “nie tak”, zaufaj swojemu instynktowi 🙂 Bądź czujny na miejsca, gdzie czujesz presję podjęcia decyzji i wykonania zabiegu już w dniu konsultacji. Profesjonaliści chcą mieć swoich pacjentów przede wszystkim dobrze poinformowanych i wyedukowanych.

Coraz więcej zgłasza się pacjentów po zabiegach, podczas których było za dużo na raz zrobione. Są to ciężkie przypadki do skorygowania. Na koniec jeszcze raz powtórzę, zaczynaj powoli. Najważniejsze to zbudowanie zaufania i pewności co do zabiegów, które chcesz mieć wykonane.

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

 

Najważniejsze za i przeciw dotyczące liftingu

W ostatnim tygodniu odwiedziły mnie 4 pacjentki w okolicach 60-65 roku życia. Panie dbające o skórę, regularnie powtarzające zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego, laseroterapię i inne zabiegi z wykorzystaniem energii.

Z każdą miałam podobną rozmowę, a mianowicie czy i kiedy potrzebna jest ingerencja chirurgiczna -lifting. Rozważałyśmy wspólnie wiele aspektów, również bardzo ważny – finansowy.

Sama po każdej wizycie jeszcze długo myślałam, jak rzetelnie, krótko i racjonalnie podejść do tego tematu. Z pomocą przyszła mi dr Brandith Irwin MD, autorka bloga: SkinTour. Właśnie przeczytałam jeden z ostatnich jej wpisów i jest to moim zdanie ciekawe podsumowanie dyskusji na temat liftingu twarzy.

Jak pisze dr Brandith, wiele pacjentek właśnie w okolicach 60 roku życia jest na rozdrożu. Zastanawiają się, czy kontynuować inwestowanie w zabiegi mniej inwazyjne, takie jak wypełniacze, które trzeba regularnie powtarzać, a co za tym idzie regularnie przeznaczać na to pieniądze, czy też po prostu zdecydować się na lifting.

Przed przedstawieniem najważniejszych za i przeciw dotyczących liftingu warto zatrzymać się na chwilę nad aspektem finansowym. Dobra kondycja i zdrowie skóry wymagają nakładów finansowych. Czy to w zdrową dietę, czy w pielęgnację, czy też w zabiegi anty-aging i medycyny estetycznej. Czasami wydaje się, że jest to dużo, czasami, że zdecydowanie za dużo i że są to niekończące się wydatki, drenujące nasze portfele:)

 

Pomyślmy o tym w ten sposób – Skóra to organ naszego ciała o największej powierzchni. Ile czasu dziennie spędzasz w swojej skórze, a ile w samochodzie? Pomyśl teraz przez chwilę, ile pieniędzy w ciągu tych wszystkich lat wydałaś na samochody i na ich utrzymanie….?

Może to pomoże trochę zmienić perspektywę 😉

Lifting – argumenty przeciwko

  • Rozważ swój stan zdrowia. Jeśli masz mniej niż 70 lat, nie masz żadnych poważniejszych kłopotów ze zdrowiem, nie przyjmujesz żadnych leków, ryzyko zabiegu w znieczuleniu jest ciągle bardzo niskie. Jeśli natomiast masz problemy zdrowotne, więcej niż 70 lat, ryzyko poważnych komplikacji związanych z zabiegiem chirurgicznym w znieczuleniu ogólnym zwiększa się.
  • Po zabiegu liftingu możesz wyglądać inaczej, jak nie Ty, albo po prostu źle i strasznie, ale tak samo źle możesz wyglądać po zabiegach niechirurgicznych źle wykonanych lub wykonanych w nadmiarze.
  • Lifting może nie do końca rozwiązać Twój problem. Na przykład pacjenci z cięższą dolną partią twarzy, “chomikami” i problemami z wiszącą szyją są najbardziej zadowoleni z efektów liftingu. Pacjenci z dobrze zarysowaną linią żuchwy, których głównym problemem są zmarszczki, nie widzą spektakularnych efektów. Lifting twarzy nie rozwiązuje problemów skóry zniszczonej przez słońce, zmarszczek, utraty jędrności skóry, jej wiotkości, nierównego kolorytu, przebarwień, rumienia. Generalnie mówiąc nie poprawia jakości skóry i nie likwiduje zmarszczek i bruzd.
  • Po źle wykonanym liftingu może czasami zmienić się wygląd Twoich uszu. Warto to rozważyć, szczególnie jeśli nosisz krótkie fryzury.
  • Blizny po liftingu nie zawsze goją się dobrze i nie zawsze ładnie wtapiają się w linię włosów. Czasami mogą być widoczne.
  • Zazwyczaj miesiąc po zabiegu to czas, kiedy mogą występować siniaki, twarz może być obolała. Aby ocenić i zobaczyć ostateczny efekt zabiegu trzeba z reguły czekać parę miesięcy, aż wszystko się” ułoży”.
  • Jeśli chodzi o finanse, to jest to jeden większy wydatek. Mimo to zabiegi niechirurgiczne zalecane są w celu podtrzymania efektu, jednak nie tak często jak u pacjentów bez wykonanego liftingu.

Lifting – argumenty za

  • Jeśli masz jasne oczekiwania, za cenę pomiędzy 15-20 tysięcy, w zależności od tego, gdzie mieszkasz, możesz być w stanie osiągnąć większość z Twoich celów podczas jednego zabiegu.
  • Dobry chirurg plastyk zazwyczaj może wykreować bardzo naturalny efekt podczas pierwszej operacji liftingu. Druga i trzecia już tak naturalnych efektów nie daje.
  • Dobry chirurg plastyk zazwyczaj pozostawia prawie niewidoczne blizny pooperacyjne.
  • Lifting dolnej części twarzy i szyi daje lepsze rezultaty niż zabiegi nieinwazyjne u pacjentów w tej grupie wiekowej.
  • Zabieg liftingu twarzy może być łączony z innymi zabiegami, takimi jak głębokie peelingi czy też zabiegiem laserem frakcyjnym Co2, w celu uzyskania optymalnych efektów. Ryzyko komplikacji jednak także wzrasta. Większość lekarzy zaleca rozdzielenie tych dwóch zabiegów.
  • Zabieg liftingu twarzy często łączy się z zabiegiem przeszczepu tłuszczu dla uzyskania optymalnych, naturalnych efektów. Jeśli nie ma komplikacji, twarz wygląda naprawdę świetnie. Jeśli wystąpią komplikacje, co przy zabiegach łączonych jest częściej spotykane, może dojść do nierównomiernego “przyjęcia się” tłuszczu. Powoduje to powstanie asymetrii trudnych do wyrównania.
  • Z finansowego punktu widzenia, wydatek jest większy, ale jednorazowy.

Źródło: SkinTour blog (https://www.skintour.com/)

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

 

Medycyna estetyczna: Mity i uprzedzenia kontra fakty i możliwości.

Medycyna estetyczna i anty-aging to bardzo prężnie rozwijająca się dziedzina, która od ponad 20 lat służy w utrzymywaniu naszej skóry i wyglądu na najlepszym, możliwym poziomie. Pomimo tak wielu lat i niewątpliwej, potwierdzonej skuteczności zabiegów oraz zadowoleniu wielu milionów pacjentów, nadal towarzyszy jej wiele niejasności i uprzedzeń. W zdecydowanej większości są one wynikiem niedostatecznych, niepełnych informacji.

Zabiegi z zakresu medycyny estetycznej i anty-aging, rocznie, tylko w USA, to 15 700 000 procedur. Najbardziej popularne są zabiegi z wykorzystaniem toksyny botulinowej: 7 230 000 zabiegów.

Są to dane za rok 2017 opublikowane przez American Society of Plastic Surgeons (ASPS). Dane obejmują tylko zabiegi wykonywane przez chirurgów plastyków, którzy w znakomitej większości zajmują się raczej procedurami bardziej inwazyjnymi. Na chwilę obecną nie ma dokładnych danych światowych, jakkolwiek przytoczone liczby z samych Stanów Zjednoczonych dają wyobrażenie o ilości zabiegów wykonywanych co roku.

W Polsce liczba zabiegów wzrasta z roku na rok, a same zabiegi wkroczyły na stałe do rytuałów pielęgnacji skóry dziesiątek tysięcy pacjentek.

Wraz z ciągłym wzrostem liczby wykonywanych procedur, rośnie też niestety tzw. czarny rynek – czyli wykonywanie zabiegów przez osoby nie mające wykształcenia medycznego. Nie zapominajmy, że zabiegi te, to wprowadzanie do organizmu bardzo często preparatów medycznych. Niesie to ze sobą wiele ograniczeń związanych z przeciwwskazaniami medycznymi, a przede wszystkim komplikacjami, które bez odpowiedniej wiedzy medycznej i uprawnień są bardzo trudne do opanowania.

Jako lekarz wykonujący zabiegi medycyny estetycznej, którego zadaniem jest wyrównanie niedoskonałości, podkreślanie naturalnego piękna, a przede wszystkim jego utrzymanie, często spotykam się z wieloma mitami i przekłamaniami dotyczącymi zabiegów medycyny estetycznej.

Najbardziej powszechny mity to niewątpliwie:

 

1) Będzie od razu widać, że coś było ”robione”

Bardzo często, kiedy rozmawiam ze znajomymi lub też nowymi pacjentami i opowiadam o różnych zabiegach, również wielu, które sama miałam wykonywane, często słyszę ”naprawdę…?- wyglądasz naturalnie, jakby nic nie było robione”.

Z pewnością na ten, nie zawsze przychylny obraz w opinii publicznej ma wpływ świat kina – niektóre gwiazdy Hollywood i lokalni celebryci. Agresywne zabiegi z “poprzedniej epoki” – takie jak rozległe liftingi twarzy – dające obraz twarzy rozciągniętej na boki (twarz w tunelu aerodynamicznym), nadmiar konturowania kości policzkowych wypełniaczami, dający obraz monstrualnych policzków czy też – tak bardzo popularne w niektórych środowiskach “karpie usta” – usta przerysowane kwasem hialuronowym. To wszystko wpłynęło na nie do końca pozytywną opinię o zabiegach medycyny estetycznej.

Obecne podejście do medycyny estetycznej i przeciwstarzeniowej to skupienie się na delikatnym podkreślaniu urody i zdecydowanie naturalnym efekcie. Doświadczony lekarz wykona zabiegi, których rezultaty nie tylko wyglądają naturalnie, ale też są naturalne w dotyku.

Po wizycie, wychodząc z gabinetu, będziesz wyglądać świeżo, poczujesz się odmłodzona oraz wypoczęta i nikt nie domyśli się, że miałaś cokolwiek robione.

 

2) Jeśli zaczniesz robić zabiegi, będziesz musiała/musiał robić to już wiecznie

Kolejnym popularnym mitem na temat medycyny estetycznej jest przekonanie, że jeśli zaczniesz coś robić, będziesz musiała/musiał koniecznie je powtarzać. Jeśli w którymś momencie zrezygnujesz, będziesz wyglądać zdecydowanie gorzej niż przed rozpoczęciem zabiegów.

Zapewniam, że to nie jest prawda. Jeśli zdecydujesz, że nie chcesz kontynuować zabiegów podtrzymujących efekty, wrócisz do stanu sprzed zabiegów. W wielu przypadkach, będzie to i tak stan lepszy niż wyjściowo. Toksyna botulinowa “botox” relaksując mięśnie mimiczne będzie działała profilaktycznie i przeciwzmarszczkowo, a efekty nawilżenia i odbudowy skóry po stosowaniu kwasu hialuronowego, laserów i biostymulantów zdecydowanie poprawią ogólną kondycję skóry.

Bardzo lubię powiedzenie dotyczące medycyny estetycznej i odwracalności efektów zabiegów: “Jest to błogosławieństwo i przekleństwo w jednym“ 🙂 Jeśli nie chcesz kontynuować, nie jesteś zadowolona z efektów, nie martw się, nie jest to na stałe. Jeśli jesteś, musisz niestety kontynuować zabiegi 🙂

 

3) Zabiegi są bolesne

To jedno z pierwszych pytań, jakie zadają mi nowi pacjenci. W związku z tym, że większość zabiegów medycyny estetycznej dotyczy okolicy twarzy, często pacjenci są dodatkowo wystraszeni na myśl o strzykawkach i igłach zbliżających się do skóry.

W rzeczywistości bolesność większości zabiegów jest naprawdę bardzo mała. Pacjenci, którzy regularnie z nich korzystają, mówią raczej o dyskomforcie. Z mojego doświadczenia i rozmów z pacjentami mam 2 obserwacje. Jeśli chodzi o toksynę botulinową ”botox” – odczucia bardzo podobne są do ukąszenia komara.

Ledwo co odczuwalne dla większości pacjentów, opisywane również jako troszkę mocniejsze uszczypnięcie. Iniekcje toksyny botulinowej trwają bardzo krótko, igła do podań jest bardzo cienka, tak więc jakikolwiek dyskomfort jest odczuwalny tylko chwilowo. Zazwyczaj nie ma potrzeby stosowania jakiegokolwiek znieczulenia powierzchownego, zabieg wykonuje się schładzając skórę przed wkłuciem koldpakiem.

Jeśli chodzi o zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego, to przed wykonaniem procedury standardowo znieczula się skórę kremem/ maścią znieczulającą. Dodatkowo, większość preparatów kwasu hialuronowego zawiera już w sobie środek znieczulający. Zdecydowanie zmniejsza to nieprzyjemne odczucia. Do wielu zabiegów używa się też kaniul (obrazowo można opisać je jako grubsze igły ze ściętym, nieostrym końcem). Zastosowanie kaniul zmniejsza nie tylko nieprzyjemne odczucia, ale też ryzyko siniaków po zabiegu.

 

4) Preparaty używane do zabiegów nie są bezpieczne

Fakty: toksyna botulinowa potocznie zwana “botoxem “ ma rejestrację medyczna od 1989 r. Toksyna botulinowa to nie to samo co botulizm/ zatrucie jadem kiełbasianym, jak wiele osób mylnie uważa. Pochodzą one z tej samej toksyny, ale toksyna botulinowa stosowana w medycynie i medycynie estetycznej jest otrzymywana z oczyszczonego białka, które pozyskuje się z toksyny. Taki sposób pozyskiwania dotyczy też wielu innych leków i w żaden sposób nie wpływa negatywnie na ich bezpieczeństwo dla pacjentów.

Przez wiele lat, już od lat siedemdziesiątych, kiedy to zastosowano toksynę botulinową po raz pierwszy w leczeniu zeza, prowadzone są zaawansowane badanie naukowe oraz testy bezpieczeństwa i efektywności tego preparatu.

Wypełniacze na bazie kwasu hialuronowego uzyskiwały rejestrację niedługo po toksynie botulinowej. Wypełniacze, toksyna botulinowa, kwas hialuronowy są równie bezpieczne jak inne leki. Oczywiście pod warunkiem, że zabiegi wykonywane przez osoby wykwalifikowane, z wiedzą medyczną i w odpowiednich warunkach. Właśnie od lat siedemdziesiątych nie zanotowano, żadnego przypadku śmierci związanej z przedawkowaniem toksyny botulinowej ani żadnych długotrwałych efektów ubocznych.

Dawka, która wg badań mogłaby spowodować śmierć pacjenta jest 100 razy większa niż stosowana w medycynie estetycznej w celu wygładzania zmarszczek. Wiele badań naukowych, w tym badanie z Northwestern University dowiodło, że zabiegi z zastosowaniem toksyny botulinowej mogą wywoływać efekty uboczne w 1 na 3333 przypadków.

 

5) ”Botox” i wypełniacze to to samo

Toksyna botulinowa, potocznie zwana botoksem oraz wypełniacze to 2 najczęściej wykonywane przez lekarzy zabiegi z zakresu medycyny estetycznej. Jakkolwiek są to zupełnie różne preparaty i używane są w celu uzyskania zupełnie innych efektów.

Toksyna botulinowa relaksuje mięśnie, w medycynie estetycznej najczęściej stosowana jest w celu relaksacji mięśni mimicznych. Mięśnie te, pociągając skórę za nimi powodują powstawanie i pogłębianie się zmarszczek, nazywanych od tego mimicznymi. Przykłady tych zmarszczek to zmarszczki poprzeczne czoła, zmarszczka pomiędzy brwiami – lwia, czy też kurze łapki- zmarszczki wokół oczu.

Właśnie toksyna botulinowa ”botox” używana jest do wygładzania zmarszczek i zapobiegania ich powstawaniu. Dodatkowo może być stosowana w celu delikatnego unoszenia pewnych struktur na twarzy np. do unoszenia/liftingu brwi, a także do delikatnego opuszczania innych struktur – opuszczanie wargi górnej przy korekcie uśmiechu dziąsłowego tzw. gummy smile.

Wypełniacze mają inne zastosowanie. Głównym ich celem, tak jak wskazuje ich nazwa, jest podbudowanie danego obszaru, czy jest to odbudowa utraconej objętości np. w dolinie łez, policzkach, ustach, czy też kompletna, całkowita przebudowa np. nosa lub brody. Efekty wypełniaczy utrzymują się dłużej niż toksyny botulinowej. Najczęściej stosowaną substancją w wypełniaczach jest kwas hialuronowy.

 

6) Zabiegi medycyny estetycznej są tylko dla kobiet

Chociaż zabiegi medycyny estetycznej, głównie toksyna botulinowa i wypełniacze to zabiegi, po które najczęściej zgłaszają się kobiety, są one również popularne wśród mężczyzn. Z reguły kobiety bardziej otwarcie rozmawiają o zabiegach. Mężczyźni raczej trzymają te informacje dla siebie.

Mężczyźni też zwykle są bardziej konserwatywni w wyborze zabiegów. Jeśli decydują się na zabieg np. toksyną botulinową, to jest to najczęściej 1 obszar w obrębie twarzy – lwia bruzda lub leczenie nadpotliwości. Jeśli w grę wchodzą zabiegi z użyciem kwasu hialuronowego, to też zwykle dotyczą jednego obszaru na twarzy np. głębokich, dających zmęczony wyraz twarzy bruzd nosowo-wargowych.

 

7) Wskazania do zabiegów pojawiają się dopiero wtedy, gdy są już widoczne zmarszczki

Wszyscy kiedyś słyszeliśmy już “zapobiegać jest łatwiej niż leczyć.” Medycyna estetyczna i anty-aging to głównie zabiegi zapobiegające powstawaniu zmarszczek i utrzymujące zdrowy, młody wygląd skóry. Kwas hialuronowy stosowany do mezoterapii świetnie działa prewencyjnie, nawilżając skórę od środka, stymulując ją do wytwarzania kolagenu, a co za tym idzie – poprawiając jej strukturę, napięcie i wygląd.

Toksyna botulinowa, podawana w mięśnie mimiczne, których nadmierna praca powoduje powstawanie zmarszczek, to działanie prewencyjne, zapobiegające utrwalaniu się ich. Zaczynając troszkę wcześniej zabiegi prewencyjne, takie jak np. mezoterapia lub toksyna botulinowa na hiperaktywne mięśnie mimiczne, to bardzo dobre, proaktywne podejście. Kiedy będziesz starsza/starszy, będziesz potrzebowała/potrzebował ich znacznie rzadziej i łatwiej będzie Tobie zachować zdrowy, młody wygląd.

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

Wpływ zanieczyszczeń powietrza na skórę. Jak możemy sobie pomóc.

Otaczający nas świat zmienia się gwałtownie. Nasze ciała, w tym nasza skóra, są pod coraz większym stresem związanym z zanieczyszczeniami powietrza i ich toksycznymi składnikami. Nie jesteśmy już w stanie całkowicie zneutralizować ich toksycznego działania.

Podrażnienie skóry, przedwczesne starzenie się jej, a nawet powstawanie nowotworów. To wszystko efekty stresu oksydacyjnego, który definiujemy jako nadmierną produkcję destrukcyjnych wolnych rodników i brak możliwości ich neutralizacji przez naszą naturalną sieć antyksydacyjną.

Powstawanie wolnych rodników inicjowane jest przez 3 główne elementy:

  • Particular matter – złożoną mieszaninę ekstremalnie małych cząsteczek i kropli, jaka dostaje się do atmosfery ziemskiej w trakcie wszystkich procesów zachodzących na powierzchni Ziemi. Jej składnikami są między innymi: pył, dym papierosowy, spaliny oraz sadza.
  • Ozon
  • Receptors AhR – receptors węglowodorów aromatycznych.

Dobra wiadomość jest taka, że możemy dość skutecznie chronić się przed niszczącym działaniem wolnych rodników. Możemy także naprawiać istniejące już uszkodzenia skóry.

Kilka faktów WHO – Światowej Organizacji Zdrowia

92% mieszkańców miast żyje w miastach, które nie spełniają standardów Światowej Organizacji Zdrowia.

6,5 milionów zgonów rocznie (11.6% wszystkich zgonów) związanych jest z zanieczyszczeniami powietrza. Te wartości podwoiły się od 2012 roku.

Średnia długość życia w Europie skróciła się o rok w związku z ekspozycją na zanieczyszczenia pyłowe powietrza i ich wpływem na wzrost zachorowań na choroby serca i płuc.

Zanieczyszczenie środowiska, w tym zanieczyszczenie powietrza, ma oczywiście duży wpływ na największy organ naszego organizmu – skórę – powodując:

  • wzrost ryzyka zachorowań na raka skóry
  • nadwrażliwość skóry
  • przedwczesne starzenie się skóry
  • suchość i niezdrowy wygląd skóry.

Na zanieczyszczenia powietrza składa się bardzo wiele składników. Trudno powiedzieć, który dokładnie odpowiedzialny jest za negatywne zmiany naszej skóry. W laboratoriach możliwe było przeprowadzenie testów, podczas których hodowle komórkowe skóry ludzkiej poddano działaniom poszczególnych komponentów zanieczyszczenia powietrza, każdemu z osobna.

W laboratoriach badano wpływ na skórę ludzką między innymi poniższych czynników:

  • benzo(a)piren
  • pył miejski
  • pył drobnocząsteczkowy
  • spaliny z silników typu diesel.

Bardzo ciekawe są obserwacje po przeprowadzonych testach, a mianowicie: groźne są nie tyle same zanieczyszczenia, a różnorakie związki chemiczne, które mogą się do nich przyłączyć. Zwykły pył, kurz miejski to nośnik aż 224 toksycznych związków chemicznych (!) od wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych (zmieszane z parą wodną są elementem smogu), o udowodnionym działaniu rakotwórczym aż po pestycydy i metale ciężkie.

Oczywiście cząsteczki kurzu są za duże, żeby przeniknąć przez skórę, ale już wiele związków chemicznych przyczepionych do cząsteczek może swobodnie przedostać się w głąb skóry. Jedno z silniejszych zanieczyszczeń to dym papierosowy. Jak pokazano w badaniach, zawiera on ponad 6000 różnych związków chemicznych!

Testy laboratoryjne nie tylko są w stanie pokazać wpływ różnych związków chemicznych na komórki, ale pokazują również, jakie substancje są w stanie ochronić je przed negatywnym wpływem zanieczyszczeń środowiska. Od testów laboratoryjnych jest już prosta droga do stworzenia produktów o odpowiednim, ochronnym i regeneracyjnym działaniu

JAK CHRONIĆ I ODBUDOWYWAĆ SKÓRĘ

  1. Odpowiedni rytuał oczyszczania twarzy/ zmywania makijażu. 2-stopniowy-najpierw zmywanie makijażu za pomocą mleczka lub innego produktu. Potem – dokładne zmywanie twarzy preparatami, których używamy z wodą: emulsją, pianką lub żelem do zmywania twarzy, aby dokładnie usunąć resztki makijażu, kurzu i innych zanieczyszczeń z twarzy.
  2. Niacynamid – Witamina B3 , doustnie w dawce 500-700 mg 2x dziennie lub zawarta w kremach i innych preparatach do stosowania na skórę. Witamina B3 jest jedną z najsilniej działających substancji o działaniu neutralizującym dla spalin z silników typu diesel, benzopirenów, dymu tytoniowego i miejskiego kurzu, czyli głównych zanieczyszczeń miejskiego powietrza. We wszystkich testach laboratoryjnych, witamina B3 przeciwdziała uszkodzeniom komórek skóry, chroni je i pomaga w ich odbudowie. Naprawia także uszkodzenia komórek po promieniowaniu UV. Innymi słowy, to całoroczna ochrona przed stresem środowiskowym.
  3. Suplementy zawierające dysmutazę ponadtlenkową SOD – jeden z grupy enzymów kluczowych dla obrony komórkowej przed wolnymi rodnikami. Preparat GLIZODIN: zawiera 2 składniki, wyciąg z melona kantalupa z bardzo dużą ilością dysmutazy ponadtlenkowej -SOD plus glandynę- białko nośnikowe z pszenicy, chroniące bardzo niestabilną dysmutazą ponadtlenkową w procesie trawienia.
  4. Nawilżenie Ważne jest zarówno picie dużej ilości wody, jak i używanie wysokiej jakości produktów do pielęgnacji. Mezoterapia kwasem hialuronowym to także nieodzowny element nawilżania skóry.
  5. Ochrona przeciw promieniowaniu UV Zalecana przez cały rok.
  6. Antyoksydanty Przyjmowane doustnie lub w preparatach pielęgnacyjnych. Witaminy A, C, D, B-kompleks i B3.
  7. Adaptogeny Są to naturalne, nietoksyczne substancje, które pomagają naszemu organizmowi w walce z różnego rodzaju stresem: fizycznym, chemicznym i biologicznym. W medycynie chińskiej i ajurwedyjskiej używane od tysięcy lat. Zaliczamy do nich:
    • Dysmutaza ponadtlenkowa -superoxide dysmutaze SOD, jeden z grupy enzymów kluczowych dla obrony komórkowej przed wolnymi rodnikami
    • Koenzym Q10
    • Resweratrol – działa jak antyoksydant i chroni przed uszkodzeniami komórkowymi. Najbogatsze źródło reweratrolu to skórka czerwonych winogron.
    • Żeń-szeń azjatycki i żeń-szeń indyjski (Ashwagandha)
    • Kurkuma – Najlepszym źródłem są owoce i przyprawy, ale także suplementy diety.

Zagrożenie dla skóry związane z zanieczyszczeniami środowiska nie zmniejsza się i niestety obserwując otaczającą nas rzeczywistość, będzie rosło.

Chrońmy nasze ciała, w tym nasz największy powierzchniowo organ, jakim jest skóra. Wprowadźmy do naszej diety produkty bogate w antyoksydanty, dodajmy suplementy diety. Prawidłowo oczyszczajmy skórę i używajmy produktów pielęgnacyjnych, które zawierają składniki specjalnie dedykowane do neutralizacji najczęściej występujących w zanieczyszczonym powietrzu, którym oddychamy i żyjemy.

Pamiętajmy też o recyklingu. Spróbujmy odbudować naszą planetę dopóki jeszcze mamy na to czas.

 

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.

3 główne powody dlaczego jesień to najlepszy czas na zabiegi laserowe

Za oknem już na dobre zadomowiła się jesień. Coraz częściej do gabinetu zgłaszają się pacjenci na zabiegi laserowe. Jednak wiele osób ciągle nie jest pewnych, czy jesień, a przede wszystkim, dlaczego jesień to najlepszy czas na rozpoczęcie zabiegów laserowych. Wielokrotnie słyszałam rozmowy na ten temat i wiele pacjentów zadawało mi to pytanie także:

  • Czy na pewno trzeba zacząć zabiegi jesienią?
  • Czy nie poczekać do miesięcy zimowych?

Odpowiedź to: Zarówno gdy rozważamy odmłodzenie, resurfacing skóry laserem frakcyjnym CO2, laserowe usuwanie nadmiernego owłosienia, czy też rozpoczęcie walki z przebarwieniami lub uporczywymi naczynkami, rzeczywiście jesień to najlepszy czas na rozpoczęcie tych działań.

Oto 3 główne powody:

 

Mała ekspozycja na słońce = Niewielkie efekty uboczne

Chociaż zabiegi laserowe wykonuje się głównie ze wskazań estetycznych, to są to ciągle zabiegi medyczne i powinny być wykonywane z ostrożnością. Efekty uboczne zabiegów laserowych zazwyczaj są niewielkie i przejściowe. Jakkolwiek, ekspozycja na promieniowanie UV po zabiegu może zwiększyć je wielokrotnie.

Jeśli tuż przed albo tuż po zabiegu narażamy skórę na promienie słoneczne, zwiększa się ryzyko powstania na skórze zmian odwrotnych od zamierzonych efektów. Najczęściej są to przebarwienia (hiperpigmentacje) lub odbarwienia (hipopigmentacje). Zazwyczaj te efekty uboczne są przemijające, ale w niektórych przypadkach mogą być trwałe.

Zabiegi laserowe, które naprawiają i odmładzają skórę poprzez eksfoliację zniszczonych komórek -takie jak laser frakcyjny CO2 – dodatkowo uwrażliwiają pozabiegowo skórę na słońce. Najlepiej jest, jeśli na 4-6 tygodni przed i po zabiegu laserowym unikamy ekspozycji na słońce, czyli ograniczamy czas spędzany na zewnątrz. Dodatkowo stosujemy ochronę przeciwsłoneczną w postaci filtrów UVB i UVA, stosowanych codziennie i zgodnie z zaleceniami.

Te zalecenia mogą być trudne do wykonania w miesiącach wiosenno-letnich, kiedy chcemy spędzać czas wolny na świeżym powietrzu: w parkach, nad wodą, na plaży, na spacerach. Dlatego też chłodniejsze miesiące jesienne i zimowe zdecydowanie ułatwiają wypełnienie zaleceń pozabiegowych i minimalizują ryzyko skutków ubocznych.

 

Bezpieczne planowanie zabiegów

Tak jak wspomniałam wcześniej, miesiące jesienne i zimowe to idealny czas na zabiegi laserowe. Możemy spytać: dlaczego zatem nie zaczekać do grudnia, kiedy dzień jest najkrótszy i najmniejsza jest ekspozycja na słońce?

Niektóre zabiegi laserowe, takie jak rozległe zabiegi z wykorzystaniem lasera CO2, wykonujemy tylko raz w roku, inne natomiast wykonujemy w seriach. Na przykład laserowe usuwanie przebarwień to z założenia seria 3-4 zabiegów w odstępach 3-4 tygodniowych.

Laserowe usuwanie owłosienia to zazwyczaj seria 6 zabiegów w odstępach 4-6 tygodni. Aby ukończyć serię zabiegów, a co za tym idzie, uzyskać optymalne efekty, potrzebne jest od 4 do 6 miesięcy.

Gdy dodamy do tego bezpieczny, minimum 4-tygodniowy okres pozabiegowy, w którym szczególnie uważamy na słońce, daje nam to akurat czas do kwietnia, początku wiosny. Planowanie rozpoczęcia zabiegów na miesiące typowo zimowe nie daje nam już możliwości bezpiecznego ukończenia serii.

 

Trwałe efekty

Jest kilka sposobów na przedłużenie efektów odmłodzenia i regeneracji skóry po zabiegach laserowych. Gdy inwestujemy swój cenny czas i pieniądze, aby nasza skóra wyglądała młodziej, nierozsądne byłoby kontynuowanie przyzwyczajeń, które prowadzą do powstania plam, przebarwień i zmarszczek. Wiadomo, że główną przyczyną starzenia się skóry jest długotrwałe przebywanie na słońcu. Dlatego też, im dłużej będziemy unikać ekspozycji na promieniowanie UV, tym trwalsze będą efekty zabiegów.

Chłodniejsza aura jesienno- zimowa automatycznie sprawia, że ubieramy się warstwowo, zakładamy szaliki, stosujemy więcej kremów nawilżających i ogólnie bardziej dbamy o skórę niż w miesiącach letniej beztroski. To świetnie uzupełnia się z postępowaniem po zabiegach laserowych i nie zmienia znacząco naszej codziennej pielęgnacji skóry.

Co więcej, jeśli zabieg dotyczy obszarów takich jak szyja, dekolt albo inne części ciała, które standardowo zakrywamy jesienią lub zimą, to mamy dodatkową, bez wielkich wyrzeczeń ochronę.

Podaruj swojej skórze regenerację, odmłodzenie i odbudowę już tej jesieni! Umów się na bezpłatną konsultację. Pozwól znaleźć najlepsze rozwiązanie dla Twojej skóry, aby mogła rozbłysnąć świeżością i witalnością.

 

Zadaj mi pytanie lub umów się na konsultacje. Z chęcią odpowiem na wszystkie Twoje pytania i wątpliwości.